Zlecenia · zaktualizowano 27 października 2026 · 11 min czytania

Autor: , założyciel Kydi

Lejek marketingowy dla firmy fotowoltaicznej i od pomp ciepła: od reklamy do podpisanej umowy (2026)

Inwestor przechodzi u Ciebie osiem pięter: od reklamy, wyszukiwania w Google albo kupionego zgłoszenia, przez rozmowę i oględziny, po umowę, montaż i polecenie. Pokazuję, gdzie na każdym z nich ucieka i jak to policzyć na własnych liczbach.

Krótka odpowiedź: lejek marketingowy w firmie od fotowoltaiki, magazynów energii albo pomp ciepła to droga inwestora od chwili, gdy pierwszy raz zobaczy Twoją firmę albo zostawi zgłoszenie, do podpisanej umowy, montażu i polecenia znajomym. Ma osiem pięter i na każdym ktoś odpada. Najwięcej klientów ucieka zwykle nie w reklamie, tylko później: gdy nikt nie oddzwoni tego samego dnia, gdy po rozmowie nie padnie konkretny termin oględzin i gdy po ofercie zapada cisza. Dlatego zanim dołożysz pieniędzy do reklamy albo kupisz kolejne zgłoszenia, policz, ile umów daje Ci to, co już przychodzi.

Poniżej każde piętro po kolei: co robi klient, gdzie ucieka, co z tym zrobić i co policzyć. Na końcu przykład na liczbach i tabela do uzupełnienia swoimi danymi.

Piętro 1: inwestor widzi reklamę, szuka w Google albo zostawia zgłoszenie

Co robi klient. Ogląda filmiki na Facebooku i trafia na magazyn energii u sąsiada. Albo sam wpisuje w Google „pompa ciepła montaż” z nazwą miasta. Albo zostawia zgłoszenie w serwisie dla inwestorów, z którego firmy kupują kontakty. Coraz częściej pyta też asystenta AI. Według danych Gemius/PBI w czerwcu 2025 r. z ChatGPT korzystało w Polsce 9,3 mln osób. Ilu z nich pyta o instalatorów, tego nikt dziś nie mierzy, więc nie ma sensu zgadywać.

Gdzie ucieka. Nie ucieka, bo w ogóle Cię nie widzi. Najczęstsze przyczyny: brak wizytówki w Mapach, reklama zawężona do garstki ludzi i jedno zdjęcie puszczane w kółko.

Co zrobić.

  • Reklamy ustawiaj szeroko. Nie zawężaj grupy na siłę i nie odsiewaj ludzi już w reklamie („tylko poważne zapytania”, „od 10 kW wzwyż”). Na tym piętrze chodzi o to, żeby złapać jak najwięcej rozmów. Tak samo działa dziś system Mety: w kampaniach na kontakty i sprzedaż większość ustawień grupy odbiorców to tylko podpowiedzi. Twardo ustawiasz właściwie tylko lokalizację, minimalny wiek i wykluczenie własnych list, na przykład obecnych klientów (Centrum pomocy Meta, stan na październik 2026). Twoim prawdziwym „targetowaniem” jest obszar montaży i to, co pokazujesz w reklamie. Szczegóły: reklama na Facebooku dla firmy fotowoltaicznej.
  • Pokazuj różne rzeczy. Meta pisze wprost, że większa różnorodność reklam może poprawić wyniki reklamodawców. W praktyce: kilka wyraźnie różnych podejść (film z dachu, magazyn na ścianie garażu, Ty mówiący do kamery o doborze mocy pompy) zamiast jednego zdjęcia w pięciu wersjach napisu.
  • Załóż i uzupełnij wizytówkę Google. Kto szuka „na już”, zaczyna od Map. Jak to zrobić krok po kroku: wizytówka Google dla firmy fotowoltaicznej.
  • Kupione zgłoszenia traktuj jak każde inne piętro 1. Zgłoszenie to dopiero kontakt, a nie umowa. Dalej przechodzi przez te same piętra co klient z reklamy. Czy i kiedy to się opłaca: leady na fotowoltaikę — kupować czy nie.

Co policzyć. Nie zasięg i nie polubienia. Licz, ile zapytań przyszło z każdego źródła, a przy reklamach i kupionych zgłoszeniach: wydane pieniądze podzielone przez liczbę zapytań, czyli koszt jednego zapytania.

Piętro 2: klient sprawdza firmę

Co robi klient. Zanim napisze albo odbierze Twój telefon, zagląda na Twoją stronę, do wizytówki, czyta opinie i przewija Facebooka. Szuka odpowiedzi na trzy pytania: czy montujesz to, czego potrzebuje, czy działasz w jego okolicy i czy można Ci zaufać. Przy kilkudziesięciu tysiącach złotych na pompę albo panele z magazynem sprawdza dokładniej niż przy drobnej usłudze.

Gdzie ucieka.

  • strona nie działa dobrze na telefonie albo jej nie ma,
  • ostatni post na Facebooku jest sprzed dwóch lat i klient myśli, że firma już nie działa,
  • w wizytówce trzy opinie z 2021 r.,
  • nigdzie nie widać, gdzie montujesz i czy robisz serwis,
  • inny numer w reklamie, inny w wizytówce, inny na stronie.

Co zrobić. Spójność. Klient często sprawdza kilka miejsc naraz i wszystko ma do siebie pasować: te same realizacje, ten sam telefon, ten sam zakres. Na stronie wystarczy kilka rzeczy: co montujesz, zdjęcia Twoich instalacji, gdzie działasz, kto robi serwis, telefon i przycisk „zapytaj o ofertę”. Więcej: strona internetowa dla firmy fotowoltaicznej.

Co policzyć. W statystykach wizytówki Google widać, ile osób kliknęło w telefon, w trasę i w stronę. Na stronie: ile osób weszło i ile z nich zostawiło kontakt. Jeśli wejść jest sporo, a zapytań mało, problem leży na tym piętrze, a nie w reklamie.

Piętro 3: klient pisze, dzwoni albo czeka na Twój telefon

Co robi klient. Pisze na Messengerze, mailem, przez formularz, dzwoni — albo zostawił zgłoszenie i czeka, aż ktoś się odezwie. Często rozmawia z dwiema, trzema firmami naraz.

Gdzie ucieka. Nikt nie odpisał tego samego dnia. Wiadomość zginęła między czterema aplikacjami. Zgłoszenie leżało do jutra, bo byłeś na montażu. Klient w tym czasie rozmawia już z firmą, która odezwała się pierwsza. Więcej o tym, ile kosztuje każda godzina czekania: ile zleceń przepada w drodze od zapytania do oględzin.

Co zrobić.

  • Wszystkie zapytania w jednym miejscu, a nie w czterech. Do tego wystarczy arkusz albo prosty CRM dla firmy fotowoltaicznej.
  • Odpowiedź tego samego dnia, także wieczorem i w sobotę.
  • Pierwsza odpowiedź ma konkret i jedno pytanie, które popycha sprawę dalej. Zamiast „proszę zadzwonić” lepiej: „Magazyny do istniejących paneli montujemy w Pana okolicy. Jakiej mocy ma Pan instalację i od kiedy?”.

Co policzyć. Ile zapytań dostało odpowiedź tego samego dnia. Ten jeden wskaźnik często tłumaczy połowę wyniku całego lejka.

Piętro 4: rozmowa i pytania, czyli odsiewanie bez jeżdżenia na marne

Co robi klient. Odpowiada na Twoje pytania albo przestaje odpisywać. Część ludzi naprawdę planuje montaż. Część tylko sprawdza ceny, czeka na dotację, która jeszcze nie ruszyła, albo myśli o pompie „za rok”.

Gdzie ucieka. Na dwa sposoby i oba bolą:

  • Firma nie zadaje pytań. Rozmowa kończy się na „trzeba przyjechać zobaczyć” i nic się nie dzieje.
  • Firma nie odsiewa wcale. Jedziesz na każde oględziny, a połowa z nich kończy się „dziękuję, przemyślę”. Tracisz paliwo i dwie godziny z dnia.

Co zrobić. Tu jest najważniejsza zasada z praktyki Arka, założyciela Kydi, który zaczynał od sprzedaży usług instalacyjnych: łap szeroko w reklamie, odsiewaj na rozmowie, pytaniami wprost. Nie trzeba być niegrzecznym. Wystarczą trzy, cztery pytania:

pytaniepo co
Co dokładnie Pan planuje: panele, magazyn, pompę? Jakiej mocy, jaki metraż domu?żeby od razu podać widełki
W jakiej miejscowości? Czy dom jest Pana?czy tam montujesz i czy rozmawiasz z osobą, która decyduje
Na kiedy to planujesz? Czy czekasz na dotację?„w tym sezonie” i „jak ruszy nabór” to dwie różne rozmowy
Na razie pytasz o orientacyjną cenę czy chcesz już montować?najważniejsze pytanie dnia

Ostatnie pytanie brzmi ostro, ale ludzie odpowiadają na nie szczerze. Kto „tylko pyta o cenę”, dostaje widełki i zostaje na liście na później. Na oględziny jedziesz do tych, którzy realnie chcą montować.

Co policzyć. Ile rozmów doszło do konkretów i ile z nich to ludzie, którzy realnie chcą montować. Różnica to wyjazdy, których nie musiałeś robić.

Piętro 5: oględziny

Co robi klient. Umawia się, czeka, pokazuje Ci dach, rozdzielnicę albo kotłownię i ocenia, czy jesteś poważną firmą.

Gdzie ucieka. Po rozmowie padło „zgadamy się co do terminu” i nikt się nie zgadał. Albo termin był, ale klient zapomniał i nikt nie otworzył drzwi.

Co zrobić.

  • Zaproponuj dwa konkretne terminy do wyboru, a nie „kiedy Panu pasuje”.
  • Dzień wcześniej wyślij krótkie przypomnienie z godziną, adresem i prośbą o przygotowanie rachunku za prąd.
  • Na miejscu powiedz, kiedy dostanie ofertę, na przykład „do trzech dni roboczych”.

Co policzyć. Ile oględzin umówiłeś, a ile się odbyło. Pusty wyjazd też zapisuj.

Piętro 6: oferta

Co robi klient. Dostaje kwotę, porównuje ją z innymi, pokazuje żonie albo mężowi, liczy, ile dostanie z dotacji, odkłada na później.

Gdzie ucieka. Oferta przyszła po dwóch tygodniach, kiedy klient podpisał już z kimś innym. Albo przyszła na czas, ale potem zapadła cisza: Ty czekasz na klienta, a klient na Ciebie.

Co zrobić. Oferta w obiecanym terminie, rozpisana tak, żeby było jasne, co jest w cenie (urządzenia, montaż, zgłoszenie do operatora sieci, uruchomienie, przegląd), a czego nie ma. Po dwóch, trzech dniach krótka wiadomość: „Czy wszystko w ofercie jest jasne? Mogę coś doprecyzować?”. To minuta pracy, a wiele ofert „odżywa” właśnie po takim pytaniu. Więcej: wysłałeś wycenę i cisza — co robić.

Co policzyć. Ile ofert zamieniło się w umowę i dlaczego przegrałeś pozostałe: cena, termin, inna firma, brak odpowiedzi, czekanie na dotację. Bez powodu przegranej wiesz tylko, że przegrywasz.

Piętro 7: umowa i montaż

Co robi klient. Mówi „bierzemy”, ale dopóki nie ma terminu i zaliczki, może się jeszcze rozmyślić.

Gdzie ucieka. Montaż „gdzieś na wiosnę” bez daty. Brak niczego na piśmie. Konkurencja proponuje termin dwa tygodnie wcześniej i klient zmienia zdanie.

Co zrobić. Umowa z zakresem, ceną, terminem montażu i zaliczką. Termin podany konkretnie, nawet jeśli jest odległy. Klient, który wie, kiedy przyjedziesz, rzadziej szuka dalej.

Co policzyć. Liczbę umów i ich średnią wartość. Dopiero z tych dwóch liczb wiesz, ile możesz wydać na jedno zapytanie, żeby reklama albo kupione zgłoszenia się opłacały.

Piętro 8: opinia, serwis i polecenie

Co robi klient. Po montażu jest zadowolony i… nic. Chyba że ktoś go poprosi.

Gdzie ucieka. Nikt nie poprosił o opinię w Google, więc wizytówka dalej ma trzy stare wpisy. Nikt nie przypomniał o przeglądzie po roku. Nikt nie powiedział „jak ktoś z sąsiadów będzie myślał o panelach, proszę dać mój numer”.

Dlaczego to ważne. Panele na dachu i jednostkę pompy widać z ulicy, więc sąsiad może zapytać właściciela, kto montował — i dobrze, żeby ten miał Twój numer pod ręką. Opinia w Google działa jak polecenie dla obcych: kto nie zna Twojego klienta, czyta opinie. A przegląd po roku to okazja, żeby wrócić — często z rozmową o magazynie albo pompie.

Co zrobić. Prośba o opinię po każdym montażu, najlepiej przy odbiorze albo tego samego wieczoru, z linkiem prosto do formularza opinii. Przypomnienie o przeglądzie w kalendarzu na rok. Jak prosić o opinię, żeby nie było niezręcznie: jak zdobyć opinie w Google.

Co policzyć. Ile opinii na ile montaży, ile przeglądów i ile nowych zapytań przyszło z polecenia. Polecenie wraca na górę lejka jako nowe zapytanie, i to zwykle najłatwiejsze w rozmowie.

Policz swój lejek: przykład i tabela do uzupełnienia

Załóżmy firmę od fotowoltaiki i magazynów i jeden miesiąc. Liczby są wymyślone, żeby pokazać sposób liczenia, a nie średnia z rynku i nie obietnica:

piętroprzykładile przeszło z poprzedniegoTwój miesiąc
zapytania40–
odpisane tego samego dnia2665%
rozmowa doszła do konkretów2077%
realnie chcą montować (po pytaniach wprost)1365%
oględziny1077%
wysłane oferty990%
umowy333%
opinie w Google133%

Procent liczysz tak: liczba na danym piętrze podzielona przez liczbę na piętrze wyżej, razy 100. Na przykład 26 odpisanych z 40 zapytań to 65%.

Co z tego widać:

  • 14 osób na 40 nie dostało odpowiedzi tego samego dnia. Na żadnym innym piętrze nie odpada tylu ludzi naraz, a to dziura najtańsza do załatania.
  • 7 osób odpadło na rozmowie, bo tylko pytało o cenę albo czeka na nabór. To nie strata, tylko 7 wyjazdów, których nie było. Tak ma działać piętro 4.
  • Z 9 ofert są 3 umowy, a opinię zostawił 1 klient. Tu pomoże przypomnienie po ofercie i prośba o opinię po każdym montażu.

A teraz poprawmy tylko jedno piętro: firma odpisuje tego samego dnia 36 osobom zamiast 26. Jeśli niższe piętra działają w tych samych proporcjach, na dole robią się 4 umowy zamiast 3, przy tym samym budżecie. Na rozmowie odpada wtedy 10 osób, czyli dalej nie jeździsz do nich na marne.

Wykres słupkowy na wymyślonych liczbach. Teraz: 40 zapytań, 26 odpisanych tego samego dnia, 20 rozmów do konkretów, 13 osób realnie chce robić, 10 oględzin, 9 wycen, 3 zlecenia. Po poprawie odpowiedzi tego samego dnia do 36 z 40: 28 rozmów, 18 osób realnie chce robić, 14 oględzin, 13 wycen, 4 zlecenia.
Przykład na wymyślonych liczbach: poprawa jednego piętra przenosi się na wszystkie niższe. To pokazuje mechanizm, a nie prognozę.

W prawdziwej firmie proporcje się zmieniają i zależą od technologii, okolicy, źródła zapytań, pory roku i naborów dotacji. Właśnie dlatego warto mieć własne liczby, osobno dla każdego źródła: po dwóch, trzech miesiącach widzisz, które piętro przecieka u Ciebie, a nie w artykule. Porównuj październik z październikiem, a nie październik z lutym.

Od czego zacząć w tym tygodniu

  1. Wpisz do tabeli ostatni miesiąc, choćby z pamięci i z historii wiadomości. Jedna kolumna na jedno piętro, osobny wiersz dla każdego źródła.
  2. Znajdź piętro, na którym tracisz najwięcej osób. Zacznij od niego, a nie od dokładania budżetu do reklamy.
  3. Spisz trzy, cztery pytania na rozmowę (piętro 4) i zadawaj je każdemu.
  4. Ustal stały moment w tygodniu na przypomnienia do ofert, prośby o opinie i przeglądy.
  5. Po miesiącu porównaj liczby. Jedna poprawka na raz, inaczej nie wiesz, co pomogło.

Źródła

Najczęstsze pytania

Czym lejek marketingowy różni się od lejka sprzedaży?

Lejek sprzedaży zaczyna się zwykle od zapytania i kończy na umowie. Lejek marketingowy obejmuje też to, co dzieje się przed zapytaniem (reklama, Google, sprawdzanie firmy) i po montażu (opinia, serwis i polecenie). W małej firmie OZE to jedna droga tego samego klienta, więc warto patrzeć na nią w całości.

Ile zapytań potrzeba na jedną umowę na fotowoltaikę albo pompę ciepła?

Nie ma jednej liczby. Zależy od technologii, źródła zapytań, naborów dotacji i pory roku. Zapytanie z polecenia, z reklamy i kupione zgłoszenie to trzy różne rozmowy. Policz swoje liczby przez dwa, trzy miesiące osobno dla każdego źródła i porównuj się z samym sobą, nie ze średnią z internetu.

Czy w reklamie pisać, że nie robimy małych instalacji?

Lepiej nie. Takie zdanie odstrasza też ludzi, którzy po rozmowie wezmą panele z magazynem albo pompę, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Bezpieczniej łapać szeroko, a odsiewać na rozmowie: kilka pytań wprost pokaże, czy ktoś realnie chce montować, czy tylko porównuje ceny.

Od którego piętra lejka zacząć poprawki?

Od tego, na którym tracisz najwięcej osób. Najczęściej jest to odpowiedź na zapytanie albo cisza po ofercie. Poprawa tam kosztuje głównie czas i dyscyplinę, a nie budżet na reklamy.

Czy do liczenia lejka potrzebny jest program CRM?

Na start nie. Przy kilkudziesięciu zapytaniach w miesiącu wystarczy zwykły arkusz: jeden wiersz na jedno zapytanie i kolumny na kolejne piętra. Program przydaje się wtedy, gdy zapytań jest dużo albo pracuje przy nich kilku handlowców.

Widzisz błąd albo nieaktualną informację? Zgłoś nieścisłość — poprawię i zaktualizuję datę.

Rozmowa przed zakupemKrok 1 z 2

Co montujesz albo sprzedajesz?

Co montujesz albo sprzedajesz? Możesz zaznaczyć oba.
Ile leadów docelowo potrzebujesz?

Wolisz zadzwonić? +48 784 943 766 · Prywatność